Marzec

28 TOPIENIE MARZANNY NA GICHCIE 24.03.2018

 

        Sobotni poranek 24.03.2018  zapowiadał się pogodny dzień, więc wybraliśmy się na wycieczkę do Żor,m gdzie to KTK Wandurs Żory organizował swoją akcję topienia Marzanny na Gichcie. O godz. 9:00 w sześcioosobowej grupie wyjechaliśmy z Łazisk Górnych przez Orzesze – Woszczyce  do Żor na rynek pokonując 18 km. Po drodze dołączył do nas jeszcze Józek.
        Po dotarciu na rynek w Żorach przed 10:00 było już nas siedmiu.. Oczywiście przywieźliśmy swoją marzannę, gdyż już nie chcemy tej przeklętej zimy, a mianowicie niech już przyjdzie wiosna. Następnie podzieleni  na mniejsze  grupy wyruszyliśmy z przodownikami z Wandrusa w dalszą trasę pokonując kolejne 15 km. Aby dojechać na metę Rajdu przejechaliśmy przez Nową Wieś – Szczejkowice – Palowice i Gichtę prowadzącą do mety rajdu zlokalizowanej w Parku Piaskownia w dzielnicy Kleszczówka. Na mecie spotkaliśmy wielu znajomych z różnych klubów kolarskich, a w tym naszego kolegę Stefana z naszego klubu.
       Po zapisaniu członków klubu, a było nas 8 każdy otrzymał talon na chlebek i kiełbaskę, którą sobie upiekł na grillu – ognisku i odcisk pieczęci. Każdy kto miał marzannę zarejestrował ją do konkursu. Po czym zostały one wystawione do oceny. Na terenie parku były również rozgrywane konkursy m.in. strzelecki i sprawnościowy na rowerze oraz rzut lotkami. Słońce rozpieszczało nas swoimi promieniami umilając nam czas ze znajomymi.
       Po rozstrzygnięciu konkursu na najpiękniejszą marzannę trzy najpiękniejsze zostały nagrodzone, a reszta wykonawców dostała czekolady. Po rozstrzygnięciu konkursu wykonawcy ze swoimi dziełami ustawili się w pochodzie, aby spalić je i odgonić za długą już zimę.      Na miejscu zrobiliśmy kilka fotek pamiątkowych i z powrotem na rowery, w drogę powrotną do domu. Wracaliśmy lasami gdzie zrobiło się troszkę błotka, ale mimo to było bardzo fajnie. Potem jechaliśmy już asfaltem przez Palowice – Orzesze Zawada – Orzesze do Łazisk Górnych, gdzie zatrzymaliśmy się u kolegi na kawkę i ciasto.      Po kawce wróciliśmy już do domów, kolejno żegnając się z kolegami. Podsumowując, dzisiejszy dzień był bardzo ciepły i przejechaliśmy w sumie 60 km.Opracowała: Elżbieta Uranek

61 OTWARCIE SEZONU KOLARSKIEGO – TOPIENIE MARZANNY W TWOROGU MAŁYM – 18.03.2018

        W niedzielny bardzo mroźny poranek, nasz kolega Andrzej wybrał się z Łazisk Górnych ok.9:00 ze swoją Marzanną do Tworoga Małego. Trasa 45 km prowadziła z Łazisk Górnych przez Chudów – Przyszowice – Bojków ul. Rolników do Żernicy potem przez Smolnicę – Sośnicowice do Tworoga Małego. Tam przy OSP była meta „61 otwarcia sezonu kolarskiego” przez Huzy Gliwice połączone z topieniem Marzanny.

        Na metę mimo 7 stopniowego mrozu  i wiatru przybyło sporo miłośników dwóch kółek, niektórzy mięli swoje Marzanny, które później brały udział w konkursie piękności. Marzanna naszego kolegi nie dostała się na zaszczytne podium, jednak jego praca została nagrodzona pucharem. Po spaleniu jej na stosie udał się w drogę powrotną.

        Tym razem przy nieśmiało wychodzącemu przez chmury słońcu wyruszył przez Sośnicowice wzdłuż autostrady A4 w kierunku Ostropy potem przez Bojków – Przyszowice i Chudów do Łazisk Górnych.

Opracowała: Elżbieta Uranek

WYCIECZKA NA PAPROCANY – KOBIÓR 3.03.2018

 
         W sobotnie mroźne przedpołudnie przy 7 stopniowym mrozie jednak w słońcu , czterech rowerzystów wyruszyło o 11.00 z Łazisk Górnych w kierunku Tychów.
        Droga nasza prowadziła przez Wyry, gdzie wjechaliśmy do lasu i tam leśną drogą miejscami oblodzoną wyjechaliśmy na przejeździe w Tychach na Żwakowie. Stamtąd pojechaliśmy już nad jezioro paprocańskie. Mięliśmy okazję zobaczyć tętniące życiem zamarznięte jezioro, gdzie w kilku miejscach rozgrywano mini mecze hokeja, spacerowano z psami, kilka osób jeździło na rowerach jak i na biegówkach.
        Po krótkiej sesji zimowej na tafli jeziora zajechaliśmy pod Zameczek Myśliwski w Promnicach gdzie czekaliśmy na naszego kolegę. I już w pięcioosobowej grupie udaliśmy się dalej przez las do Kobióra zobaczyć jak postępują prace nad drewnianym mosteczkiem, który rozebrali, a skracał on drogę przez rzekę Korzeniec pod mostem kolejowym. Ku naszemu zdziwieniu naszym oczom ukazał się tylko odnowiony most kolejowy, ale miejmy nadzieję, że mostek również postawią na nowo.
        Następnie udaliśmy się w głąb lasu przez „Babczyną Dolinę”, potem jechaliśmy wzdłuż Korzeńca, aż wyjechaliśmy przy Chatach Zgońskich. Następnie udaliśmy się już drogą asfaltową przez Zgoń i Gostyń do Łazisk Górnych, gdzie już każdy udał się do domu.
W towarzystwie pięknie świecącego słońca przy siedmiostopniowym mrozie przejechaliśmy 39 km w 5 godzin.
 
Opracowała: Elżbieta Uranek