Grudzień

ZAKOŃCZENIE STAREGO ROKU NA WYJEŹDZIE GÓRSKIM – 31.12.2018 ŁYSA GÓRA – REPUBLIKA CZESKA

Tym razem poniedziałkowy ostatni dzień roku zamieniliśmy 2 kółka na 4 i pojechaliśmy autami z Łazisk Górnych do Republiki Czeskiej do Ostravic. Naszym celem wycieczki była Łysa Góra – najwyższy szczyt beskidu śląsko – morawskiego o wysokości 1324 m n.p.m.

Po znalezieniu miejsc parkingowych przyszykowaliśmy się do wyjścia w góry i czerwonym szlakiem udaliśmy się w kierunku szczytu. Nasza grupa liczyła 15 osób i byli w niej członkowie jak i sympatycy naszego klubu rowerowego.  Na dole temperatura to 2 stopnie poniżej zera, ale drzewa wśród których prowadził szlak osłaniały nas od wiatru i zimno nie dawało nam się we znaki.

Wchodząc na szlak mogliśmy się nacieszyć zimową aurą. Lekki mrozik nie przeszkadzał a, widok czystego białego śniegu i piękna zimowa sceneria z grubą warstwą śniegu na drzewach, napawała nas optymizmem.  Do pełni szczęścia brakowało nam tylko odrobiny błękitu nieba i słońca, ale nie można było narzekać. Każdy z nas szedł swoim tempem, a po drodze mijali nas różni przebierańcy, którzy również szli na Łysą Górę. Dopiero gdy dochodziliśmy do szczytu, a drzewa już nas nie osłaniały,  zimny wiatr smagał nas po twarzach powodując, że odczuwalna temperatura to 16 kresek poniżej zera.

Nasz kolega Krzysztof idąc na szczyt w krótkich spodenkach, chciał zwrócić uwagę, iż mimo skąpego ubioru i niskiej temperatury (odczuwalnej -16°C) można uniknąć stadium głębokiej hipotermii odpowiednio się do tego wcześniej przygotowując pod względem fizycznym i technicznym (nie zapominając o ciepłym ubraniu i termosie z gorącym napojem w plecaku.)

Gdy cała grupa doszła na szczyt, poszliśmy zrobić grupowe zdjęcie, a że nie było widoków, i żeby  nie zmarznąć,  szybciutko poszliśmy do schroniska napić się i zjeść coś ciepłego. Po nieco ponad godzinie i ogarnięciu się całej grupy powoli schodziliśmy na dół. Po drodze przy szałasie otworzyliśmy szampana i wypiliśmy toast za stary rok. W iście szampańskich humorach udaliśmy się na parking, gdzie spakowaliśmy plecaki do auta i wróciliśmy do Polski.

Aby dojść na szczyt musieliśmy pokonać 909 m przewyższenia, a do przejścia było nieco ponad 12 km. I tym oto zimowym górskim akcentem, zakończyliśmy sezon turystyczny rowerowo – górski.

ZAKOŃCZENIE SEZONU ROWEROWEGO 2018 MIKOŁO 29.12.2018 – KRÓLÓWKA

w sobotni pochmurny dzień postanowiliśmy zakończyć sezon rowerowy 2018 na rowerach.
O godz. 11:00 mieliśmy się spotkać przy rurach na Zawiści. Jadąc przez Wyry, Gostyń i Zgoń po drodze zebrała się nam cała 9 – osobowa grupa. Po przejechaniu Zgonia zaczęło trochę padać, więc pojechaliśmy drogą asfaltową na Strzelnice Hubertus na Królówce.

Przy Strzelnicy stoi wiata przystankowa, a przy niej miejsce na ognisko. Zgodę na rozpalenie ogniska uzyskaliśmy wcześniej od leśniczego zajmującego się tym obszarem.  Rozpalenie ogniska naszym chłopakom zajęło dosłownie chwilę , a dzięki temu że wzięliśmy suche drzewo ze sobą, mogliśmy równie sprawnie upiec kiełbaski.

Po wspominkach z minionego roku i pomysłach na następne wyprawy pożegnaliśmy toastem stary rok. Po zjedzeniu kiełbasek, pozostawiając porządek po naszym ognisku, zabraliśmy się w kierunku domu. Po drodze naszła nas myśl, aby wbić się do kolegi Adama na kawę, który nie miał nic przeciw temu. Tym razem siedzieliśmy w altance podziwiając jego zbiory staroci i rozprawiając o dawnych czasach z nimi związanymi.
Po wypiciu kawy i pożegnaniu się z gospodarzem ruszyliśmy już do swoich domów.

Mimo niezbyt sprzyjającej pogody, wspólnie ze znajomymi aktywnie i w miłej atmosferze spędziliśmy dzień.

ROWEROWE STROJENIE CHOINKI – 8.12.2018

W sobotnie grudniowe przedpołudnie wybraliśmy się już po raz trzeci rowerami do lasu na przedświąteczne strojenie choinki.

Chociaż w nocy padał deszcz, rankiem opady zdążyły zaniknąć i zrobiło się nieco pochmurno. Jednak nie zraziło to grupy 12 rowerzystów, aby się spotkać i wspólnie ustroić choinkę. O godz. 11:00 po zrobieniu kilku fotek nad jez. Wicie w Wyrach wjechaliśmy do lasu. W lesie było dość mokro i błotnisto, ale to nam nie przeszkadzało. Sprawnie pokonaliśmy kilka kilometrów w tej leśnej głuszy, aż wyjechaliśmy na główną aleję gdzie były przygotowane  tereny pod nowe drzewka.

I to właśnie tutaj przy głównej alejce znaleźliśmy choinkę do     ustrojenia. Choinka, którą wybraliśmy była nieco wyższa od nas, ale co ważne pięknie się prezentowała i rosła przy samym brzegu. Jedyna trudność dostania się do niej to przeskoczenie szerokiego rowu, ale i z tym nie było wielkich problemów. I tak w promieniach słońca zabraliśmy się za strojenie choinki.

Mimo wysokości udało się nawet zawiesić na czubku aniołka, a pod nim gwiazdę betlejemską. Powieszenie reszty bombek, różnych ozdób i łańcuchów to już była pestka, bo wszyscy pomagali w jej ozdobieniu. Po ustrojeniu choinki zrobiliśmy sesję zdjęciową, a potem udaliśmy się już na  Gostyń, a stamtąd na Ynzla w Łaziskach Średnich na ognisko.

Ognisko udało się szybko rozpalić dzięki uprzejmości naszej koleżanki Violi, która przywiozła sporo suchego drzewa, a my zabraliśmy się do pieczenia kiełbasek. Jeszcze czekała na nas jedna niespodzianka, bo zjawił się Mikołaj, który miał dla nas słodycze. Na zakończenie naszej spotkania dzieląc się opłatkiem złożyliśmy sobie życzenia na nadchodzące święta.

I takim oto optymistycznym akcentem w pełni zadowoleni ze spędzonego  razem czasu wróciliśmy do domu.