Maj

Wycieczka do Ogrodów Kapias – Goczałkowice Zdrój – 19.05.2019

W niedzielne przedpołudnie  w czteroosobowym składzie wybraliśmy się do Ogrodów Kapias do Goczałkowic. Tym razem  do Ogrodów poprowadził nas kolega Darek kobiórskimi lasami przez Wyry – Gostyń – Kobiór – Czarków (baza rakietowa) – Pszczyna i Goczałkowice.

Po drodze do Pszczyny w gminie Czarków  w głębi lasu  pokazał nam miejsce gdzie mieściła się jednostka wojskowa z bazą rakietową, w której do 1989 stacjonował 18 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej, a następnie od 1990 74 Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej. Przynajmniej do końca zimnej wojny teren jednostki był ogrodzony i ściśle strzeżony.

Po odpoczynku i zrobieniu kilku fotek pojechaliśmy przez pszczyński park fajnie wytyczonymi ścieżkami rowerowymi do Ogrodów Kapias. Na miejsce dojechało jeszcze dwóch naszych kolegów, którzy przy okazji byli na zaporze.

My zaś w trójkę poszliśmy pozwiedzać i obejrzeć piękne aranżacje ogrodów z różnych regionów świata, przeszliśmy przez labirynt z żywopłotu, porobiliśmy sporo zdjęć, ale zbliżająca się burza  od południa skróciła nasz czas zwiedzania. Przy ogrodzie znajduje się jeszcze restauracja w której można usiąść, odpocząć i coś zjeść,  świetnie przygotowany plac zabaw mini skansen i wiele innych atrakcji, których pewnie nie obejrzeliśmy w całości. Obok również jest mały sklep w którym można zakupić rośliny do swojego ogrodu, dekoracje i narzędzia.

Na koniec zebraliśmy naszą grupę do wspólnego zdjęcia i udaliśmy się w drogę powrotną. W Kobiórze zrobiliśmy sobie ciut dłuższą przerwę na hamburgera i przeczekaliśmy burzę i  deszcz. Gdy przestało padać udaliśmy się przez las na Starą Piłę – Gostyń – Wyry – Łaziska Górne i Mikołów.

Trasa była bardzo przyjemna, prawie po prostym, głównie leśnymi drogami i wytyczonymi ścieżkami rowerowymi i tylko trochę ulicami. W sumie pokonaliśmy ok. 70 km, co nawet nie dało się odczuć tego dystansu. Szczerze mogę ogrody polecić każdemu, na pewno jeszcze wrócimy tam nie raz.

Trzydniowa wycieczka na Górę Świętej Anny

10 – 12.05.2019

Dzień Pierwszy 10.05.2019r piątek

To już kolejny 3-dniowy wyjazd trzech klubowiczów w składzie Kristek ,Józek i Adi, gdzie celem wyprawy było dotarcie do Krapkowic, a później na nocleg do miejscowości Pietna.

Trasa prowadziła przez Chudów – Przyszowice – Sośnicowice i Sierakowice gdzie przejechali woj. śląskie i do woj. opolskiego wjechali w Goszycach gdzie kontynuowali swoją podróż prze Kotlarnie –  Kędzierzyn Koźle – Zdzieszowice – Krapkowice do Rogowa Opolskiego na zamek. Niestety pogoda się nieco popsuła i dogoniły ich deszczowe chmury. Po zwiedzeniu zamku udali się dalej w stronę Mosznej zwiedzić kolejny pałac, a stamtąd udali się na nocleg do Pietnej. Cała trasa liczyła 149km.

Dzień Drugi 11.05.2019 r sobota

Sobota, kolejny dzień rowerowych zmagań tym razem celem wyjazdu była Góra Św. Anny gdzie co roku odbywa się pielgrzymka rowerzystów z całej Polski. Po przejechaniu 20 km za miejscowością Rozwadza zaczął się podjazd na szczyt Góry Św. Anny, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy.

Ciekawostką jest to, że obecnie na Górze św. Anny znajduje się bazylika i sanktuarium, z figurką św. Anny Samotrzeciej, franciszkański zespół klasztorny z Rajskim Placem , na którym stoi 15 stuletnich konfesjonałów, oraz grota wykonana na wzór groty z Lourdes i 40 kaplic kalwaryjnych. 

Po mszy zjedli pożywny obiad, trochę pozwiedzali okolicę i wyruszyli okrężną trasą przez Kamień Śląski  do swojej bazy noclegowej.Po przejechaniu 63 km biesiadowali przy grillu.

Dzień trzeci 12.05.2019 niedziela

Jak to bywa wszystko co piękne,  szybko się kończy i nasza wyprawa także. Od domu dzieliło ich nieco ponad 100 km więc po śniadaniu ok 10:00 udali  się w droge powrotną. Kolejno przejeżdżali przez Krapkowice – Zdzieszowice – Leśnica – Zalesie Śląskie – Kotlarnie – Sośnicowice – Bojków- Chudów do Łazisk Górnych, końcową trasę w deszczu. Mimo deszczu i niepewnej pogody w tych dniach wyjazd udał się wyśmienicie.

1.o5.2019r Czechy – Żwirkowisko

1.05.2019 w tym dniu Kristek i Adi wybrali się na całodniową wycieczkę na południe do naszych sąsiadów Czechów .Początkowo miała to być Karwina ale  wydłużyli sobie trasę na Dolne Terlicko, gdzie w katastrofie lotniczej podczas burzy zginęli Żwirko i Wigura .

Wczesnym rankiem wyruszyli z Łazisk Średnich przez Orzesze – Żory – Pniówek do Zebrzydowic gdzie zrobili pauzę i wstąpili na coroczne występy zespołów folklorystycznych z przygranicznych regionów i nie mogli nie zatrzymać się na kawę i ciastko. Następnie pojechali przez Karwina – Stonawa – Olbrachcice na Dolne Terlicko  gdzie był ich cel podróży i  poszli obejrzeć miejsce katastrofy lotniczej zwanej „Żwirkowiskiem”.

Po godzinnym odpoczynku następnym punktem była Karwina gdzie lubią jeździć ze względu na czeskie pyszności ponownie zrobili sobie pauza, a następnie  ruszyli w stronę granicy.  Wracali przez Kończyce Małe – Pielgrzymowice – Pniówek – Żory – Orzesze na Łaziska gdzie pokonali 182 km.